Słoneczna Andaluzja. FESTIVAL PATIOS w Kordobie

Wiosną tego roku postanowiliśmy poszukać ogrodowych inspiracji w słonecznej Andaluzji. Z pomocą przyszła nam pani Kasia Tanana, która zorganizowała nam nie tylko pobyt w Hiszpanii, ale przede wszystkim zadbała, abyśmy jak najwięcej skorzystali z bogactwa i różnorodności andaluzyjskich parków i ogrodów. Po przylocie do Malagi przesiedliśmy się do czekającego na nas autokaru i pojechaliśmy obejrzeć panoramę miasta i okolic.

Zachwyciliśmy się pięknem andaluzyjskiego wybrzeża – i to uczucie towarzyszyło nam przez cały pobyt. Potem był spacer po starówce i lampka dobrego wina w znanej restauracyjce Bodega Bar EL Pimpi, gdzie bywali Paloma Picasso, Antonio Banderas, Antonio Gala.

Jednym z najbardziej urzekających widoków były kwitnące jakarandy. Ich niebieskie kwiaty na nagich pędach wyglądały niesamowicie.
Następny dzień był przeznaczony na zwiedzanie Granady. Stare miasto, Kaplica Królewska katedra i oczywiście Alhambra – kompleks pałacowy i ogrody Generalife. Cudowne, wspaniałe miejsca.

Kolejnego dnia Gibraltar, z jaskinią Św. Michała, małpkami i angielską herbatą po południu. W czwartek pojechaliśmy do Kordoby. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od spaceru po rzymskim moście. Niesamowity widok, ponieważ droga prowadzi z mostu w kierunku majestatycznych budowli pamiętających pierwsze tysiąclecie naszej ery. Podniosły nastrój minął, gdy dotarliśmy do dzielnicy słynnej z dziedzińców-podwórek, cudownie udekorowanych kwiatami, gdzie właśnie odbywał się konkursu na najładniejsze patio.

Festival Patios przyciąga setki turystów nie tylko z Hiszpanii. Podążają w słoneczne przedpołudnie wąziutkimi uliczkami, od domu do domu – gdzie właściciele z dumą prezentują przepięknie udekorowane malutkie ogrodowe cudeńka. Królują oczywiście pelargonie- dziesiątki doniczek zawieszonych na ścianach. Pojawiają się też inne rośliny, fontanny, wazy, święte obrazki i narzędzia wykonane z drewna, rzeźby i niezwykle starannie ułożone nawierzchnie z małych kamieni wydobytych z dna rzeki. Każde patio jest inne – trudno się zdecydować na wybór jednego.

To co mnie najbardziej zainteresowało – to sposób podlewania. Próbowałam znaleźć ukryty system nawadniający te donice, zawieszone czasem bardzo wysoko. W gorącym klimacie trzeba je podlewać bardzo często – co wymaga poświęcenia i ogromnej ilości czasu. Tymczasem okazało się, że do podlewania służy… metalowy kubek (lub puszka) umocowany na długim kiju, rzadziej cieńki przeźroczysty wąż (taki jak do spuszczania wina!) przytwierdzony do końcówki drzewca.

I wielkie serce ogrodnika! To wszystko.